wtorek, 2 października 2012

Paktofonika.

Cześć!
Na pewno każdy z was ma swój ulubiony gatunek muzyki. W moim przypadku jest to rap (często mylony z hip-hopem, hip-hop to kultura, a rap to jej część). Ostatnio głośno zrobiło się o Paktofonice, zespole, który jest ojcem chrzestnym polskiego rapu. Hype narodził się za sprawą filmu Leszka Dawida "Jesteś Bogiem" i ja jako fan PFK, nie mogłem opuścić takiej okazji i wybrałem się na premierę do toruńskiego Cinema City 21 września. Film był dobry, lecz "dupy nie urwał", przekazał to co miał przekazać, w taki sposób, że nawet jeśli ktoś nie słuchał wcześnie Magika, Fokusa i Rahima to i tak zrozumiał o co w tym chodziło. Nie o tym jednak ma być ten wpis.
Wraz z filmem, w internecie powstała chora wojna. Po jednej stronie stanęli fani Paktofoniki, którzy znali jej twórczość przed jej ekranizacją, a po drugiej nowi słuchacze, który zaznajomili się z paktem dzięki filmowi. Ci pierwsi burzą się, że nagle zrobiło się tyle słuchaczy, który znają tą muzykę ich ulubionego zespołu dzięki "jakiemuś" filmowi. Dziwi mnie to stanowisko, ponieważ ja osobiście cieszę, się, że rap trafia do szerszej publiczności, dzięki czemu może przestanie być postrzegany przez społeczeństwo jako kilku łysych typów w dresach gadających o dragach i wyzywających policję. Na przeciwko znajdują się nowi fani, niektórzy z nich  specjalnie podsychają tą wojnę, co nie jest dobrym posunięciem, ponieważ narażają się na jeszcze większy hejt z strony tych pierwszych. Apeluję do wszystkich o zdrowy rozsądek i spokój.

Na koniec jeszcze jeden filmik, który zmotywował mnie do napisania tego tekstu teraz, ponieważ w moich planach miał on powstać później.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz